Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbylitowska Góra. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbylitowska Góra. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 marca 2024

 Galicyanie, pamiątki rabacji

Zbylitowska Góra, grób Wiktoryna Tretera

Wiktoryn (Wiktor) Treter (Tretter) (ur. ok. 1790) dziadek gen. Józefa Hallera, oficer powstania listopadowego, odznaczony Krzyżem Virtuti Militari, poseł sejmu galicyjskiego, właściciel Niwki, współwłaściciel Zgłobic i Zalipia miał również swój epizod powstańczy w 1846. Wziął bowiem udział w nieszczęsnej wyprawie na Tarnów. Daleko nie ujechał, bo "złapano [go], jak ze Zgłobic ze szwagrem Smagłowskim jechał" (S-W, s. 49). Czy poniósł w tej awanturze jakieś szkody na ciele i majątku nie wiadomo. Więcej wiemy o jego towarzyszu Wincentym Smagłowskim, wiecznym spiskowcu, poecie, nauczycielu i bibliofilu. W czasie rabacji dzierżawił on Wolę Grządzką k. Tarnowa. Z Treterem był spokrewniony przez rodzinę Lasalle z Frysztaka, gdyż poślubił Józefę, siostrę Marii, drugiej żony Wiktora. Wiadomo, że Smagłowski został ciężko pobity i trafił do szpitala w Tarnowie, skąd po wyzdrowieniu odstawiono go do więzienia we Lwowie. Ucierpiał również jego majątek, ponieważ dom zrabowano i zniszczono bibliotekę. Warto dodać, że bratanek Wiktora, Hilary Treter należał do grona spiskowców z Akademii Terezjańskiej w Wiedniu, którzy usiłowali przedostać się do powstania, ale zostali złapani na granicy z Węgrami i odstawieni do więzienia w Wiedniu. Hilary poślubił później córkę Wiktora, a swoją kuzynkę Józefę Małgorzatę, co w rodzinach ziemiańskich nie należało do rzadkości. W ten sposób majątek pozostał w rodzinie.  




 


sobota, 10 lutego 2024

 Galicyanie, pamiątki rabacji

Zbylitowska Góra, pomnik nagrobny hr. Moszczeńskich

Z listu Franciszka hrabiego Moszczeńskiego do Kazimierza Krasickiego. Zbylitowska Góra pod Tarnowem 27 lutego 1846: 

"Słysząc o okropnych bezprawiach i morderstwach całego obwodu tarnowskiego i większej części bocheńskiego, zapewne musisz mnie liczyć do rzędu nieboszczyków. Jednak cudowną łaską opatrzności żyję dotąd z żoną i dziećmi kroku z domu nie zrobiwszy. (...) Zapewne już wiesz, że 18 - tego w nocy wybuchło w okolicy między Tarnowem a Dąbrową powstanie, które miało zdobyć miasto, było podobne zebranie i na innych punktach między innymi i w Szczepanowicach, głosili chłopom wolność namawiając do współdziałania. Lecz gorzko przepłacili zbrodnicze swe zamachy. Chłopstwo bowiem jakby na jeden głos ruszyło się zewsząd i nielitościwie pomordowało lub na wpół ubitych dostawiło do urzędu obwodowego. Gdyby na tym koniec, winni lub uwiedzeni tylko byliby padli ofiarą, lecz lud rozhukany, bez wędzidła i hamulca nie umiejąc rozróżnić winnego od tego, który żadnego udziału nie miał, zakosztowawszy krwi kapał się w niej tym chętniej, ile mając przed sobą na widoku spełnienie osobistej często zemsty lub sposobność rabunku. I tak trzy dni mordowało chłopstwo bezwzględnie co tylko nie nosi siermięgi lub opończy żydowskiej. Płeć żeńska została oszczędzona z małymi wyjątkami. Rząd patrzał obojętnie na tę rzeź, gdzie tyle niewinnych ofiar padło, nie mając dostatecznej siły do wstrzymania rozhukanego ludu".

Moszczeński, wyraźnie potępiając zryw powstańczy, nie podaje, dlaczego jego piękny, zachowany do dziś dwór w Zbylitowskiej Górze został nietknięty, ale raczej nie była to "cudowna łaska opatrzności". Prawdopodobnie ocalenie zapewniła Moszczeńskim bliskość Tarnowa, w którym stacjonowało wojsko lub to, że chłopi z otaczającego Tarnów latyfundium Sanguszków rabowali raczej w dalszej okolicy.